Połówka

piątek, lipca 03, 2015


Ten post, wbrew pozorom, wcale nie będzie o nadużywaniu napojów wyskokowych. A szkoda. Na pewno wiele mogłabym napisać o głupotach wykonywanych w oparach alkoholowej brawury ;). Jednakowoż, jak przystało na stateczną matkę dzieciom, połówka już dawno przestała kojarzyć mi się z napojem sprzedawanym w monopolowym. Dzisiaj więc będzie o czymś innym. Dzisiaj podsumowuję pierwszą połowę roku.

Tak, tak, do 2016 już bliżej niż dalej. Słowo daję, też jestem w szoku! Dopiero co żegnałam się z poprzednim rokiem i planowałam następny a tu kabooom!  i już połowa minęła. Kiedy, ja się pytam??? Popatrzmy:

Styczeń to był dla mnie 9 miesiąc ciąży. Na szybko kończyłam listę ostatnich rzeczy do zrobienia przed porodem. Brzuch jak piłka, oczekiwanie i wielka niecierpliwość.

Luty to narodziny Mili i jeden wielki hormonalny haj.

Marzec: rodzinnie. Florek skończył 2 latka, Mila skończyła miesiąc, uczymy się siebie i cieszymy się sobą. Nic innego nie jest ważne. Jeszcze przyjdzie czas na wychodzenie z domowych pieleszy.

Kwiecień to chyba mój najbardziej intensywnie wykorzystany miesiąc, przyniósł piękną wiosnę, codzienne długie spacery, no i wyzwanie fit! Kwiecień dla mnie to też koniec urlopu macierzyńskiego i ten stres i pytanie: co dalej? I w końcu podjęłam ostateczną decyzję, że zostanę z dziećmi  w domu.

Maj to podróże, Włochy, Barcelona, zwiedzanie. Kontynuacja fit wyzwania, schudłam 10 kg i świetnie się czuję.

I wreszcie czerwiec. Lato w pełni. Bombonierka ma już 6 miesięcy. Zaczęłam biegać, i to w pięknym stylu! Skończyłam też w stylu pięknym, niestety. Silną wolę oczywiście mam, jakżeby inaczej, ale nie przy 30stopniowych upałach. W ramach rekompensaty zajadam się więc lodami, na przemian z fit bezikami i modlę się, by za bardzo nie przytyć ;)

Czas na powtórne wyciągnięcie listy celów do zrealizowania na ten rok. Patrzysz ze mną?
U mnie było schudnięcie (jak zwykle, no cóż), nauka włoskiego, rzucenie korpo i założenie własnego biznesu.

Bycie fit zaczęło się bardzo dobrze, to już wiecie. Jeszcze tylko kolejna dziesiątka i wreszcie będę wyglądać jak człowiek. Całe szczęście to dopiero połowa roku ;)

Nauczyć się wreszcie włoskiego: porażka na całej linii!! Choć zaczęłam z zapałem, wytrwałam  na codziennych lekcjach miesiąc, to odkąd urodziła się Milunia, nie otworzyłam żadnego programu do nauki. Miałam praktykować we Włoszech, ale, no cóż, nie udało mi się chyba wydusić po włosku nic oprócz codziennego Vorrei una pizza... no dobra, może jeszcze zdarzyło się jakieś wyrzucone w pośpiechu i z paniką w oczach: dov'è il bagno? bo po tygodniach diety żołądek po pizzy bardzo się buntował.  ;)

Projekt biznes powoli się klaruje... Choć jeszcze wiele, wiele do obmyślenia! Pomysłów mam tysiące, co jeden to lepszy! Wydłużcie mi tylko dobę o połowę i sypnijcie gotówką, a przepowiadam sobie wielki sukces na tym polu hahaha.

A co u Ciebie ? Jak Twoje postanowienia?
Udało Ci się zrobić to, co zaplanowałaś? Udało Ci się chociaż zacząć?

Jeśli nie, mam dobrą wiadomość: masz jeszcze czas. W końcu minęła dopiero roku połówka! Wydaje ci się że aż? Wszystko zależy od tego, jak na to patrzysz. Ale zamiast patrzeć, po prostu zacznij działać. Masz ode mnie kopa w cztery litery.

Czas start!

zródło grafiki: jokideo.com

26 komentarze

  1. No proszę jaki fajny plan, ja chyba też muszę zrobić sobie jakiś plan na rok i nie koniecznie, że do końca roku kalendarzowego, ale zacząć od teraz liczyć, teraz tylko cele obrać i do dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacząć warto w każdym momencie. Ale samo zacząć nie wystarczy, niestety ;)

      Usuń
  2. plan bajeczny :))) nihdy nie jest za późno - zabieram się za planowanie...
    uwielbiam Twój blog, taki pełen humoru, pełen ekspresji, naprawdę jak bombonierka :))
    ps. poproszę namiary na tego kto tak piękną stronę stworzył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, dzięki, ale mi miło, urosłam :D Napiszę Ci na priva, bo jak nie, to cały internet będzie tak samo jutro wyglądał ;)

      Usuń
    2. naprawdę stronka piękna :))) też planuję zmiany, ale na razie przeglądam szablony i nie mogę się zdecydować. tym bardziej, ze raczej będę sama wszystko robić (nie wiem jak,ale plan ambitny jest :D ).

      Usuń
  3. Vorrei una pizza to dobry początek :). Będzie dobrze, to o wiele łatwiejszy język, niż francuski ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, rozumiem już bardzo dobrze, tylko produkować jakoś mi się ciężko ;)

      Usuń
  4. Żadnych postanowień nie zrobiłam, może to i lepiej Przynajmniej się nie rozczarowałam. Srasznie ciężki był początek tego roku, generalnie cały rok. Gratuluję Ci wyzwania fit i zazdroszczę. Mnie udało się niestety tylko przytyć.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuję! Mam nadzieję, że będzie lepiej!

      Usuń
  5. Cóż, ja w połówce przeczytałam 27 książek:-) choć nie wiem, czy nie wolałabym tych 10 kilo na minusie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Widziałam wyzwanie książkowe, ale wiedziałam, że nie podołam :(. Przeczytałam z 10 książek, czyli tygodniową normę na studiach ;) no trudno.

      Usuń
  6. Dużo się działo...i dziać się będzie z tego co czytam. Powodzenia w zrealizowaniu planów życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje 6 miesięcy Bombonierki! Tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też zawsze w połowie roku podsumowuję i się zastanawiam co zrealizowałam, a za co jeszcze się nie wzięłam ;-) Ciekawe, że wiele celi na ten rok mamy podobnych ;-) trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. ty chociaż coś zrealizowałaś, ja spojrzałam na moje postanowienia noworoczne...i nawet jednego nie spełniłam. wstyd ! auć. boli ten kop. w takim razie biorę się za siebie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no dziecko zdrowe urodziłaś, nie liczy się? ;) Sorry, czasem musi zaboleć. Do roboty!

      Usuń
    2. no liczy,liczy wiadomo :P w ogóle mam wrażenie, że trochę fajych rzeczy zrobiłam od początku roku, ale nijak się to pokrywa z tą moją listą :D

      Usuń
    3. Ah no to luz. Ja właśnie jakoś wyjątkowo mało zrobiłam, czas to zmienić i podkręcić tempo!

      Usuń
  10. Chyba muszę też sprawdzić moją listę rzeczy na ten rok i zabrać się do działania :)

    Pozdrawiam

    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia, warto. Jak nie masz celu, to go nie osiagniesz, proste.

      Usuń
  11. Schudłam, przebiegłam maraton, przeniosłam blog na WP i stale go rozwijam, no i pierdzielnełam korpo. Grejt success! Ale jeszcze dużo przede mną. Trzymam za nas kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, pięknie, pięknie! Maratonu nie planuję, ale korpo też pierdzielnę, szkoda życia. Kciuki do góry, druga połówka jest zwykle jeszcze lepsza! :*

      Usuń