Kiedyś i dziś. Barcelona my love!

wtorek, czerwca 16, 2015


Ostatnim razem byliśmy w Barcelonie jako młode małżeństwo, a dziś już z dwójką dzieci i ogromnym bagażem. Gdy wracasz do tego samego miejsca po kilku latach, widzisz to samo, a zupełnie nowymi oczami. Wtedy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo się zmieniłeś.

Ich Barcelona to wieczorne piwo i tapas na placu króla. To tętniące życiem Ramblas o zmierzchu. I kolorowe drinki w rozlicznych knajpach. To miasto nocą i plaża o wschodzie słońca. Niespieszne poranki w łóżku, lunch na śniadanie i kolacja na obiad. Potem starówka, Gaudi, muzea, szybciej bo wszystko muszę zobaczyć! I kupa miłości.

Nasza Barcelona teraz to odpoczynek w cienistym parku, to Zoo, lokalne place zabaw. To śmiech do utraty tchu przy ogromnych bańkach mydlanych, to ciche jeszcze i puste Ramblas o poranku i plaża wieczorem. I jeszcze więcej miłości.

I wiecie co? Ja wolę te parki, place zabaw, te wczesne poranki i te wieczory wspólne w cichym domu, gdy dzieci śpią już w łóżeczkach. Nie potrzebuję już tak pędzić, nie muszę wszystkiego zobaczyć, chętnie zamieniam tłoczne knajpy na  wygłupy z dziećmi.

Chociaż... jakbyśmy tak mogli jeden, jedyny wieczór (i poranek!) spędzić bez dzieci, z zimną sangrią... nie odmówiłabym ;)



Aha, jedno zawsze pozostaje bez zmian. Dalej bardzo lubimy jeść! ;)












To wspólne poznawanie nowych smaków, to coś, co w wakacjach lubię najbardziej. 
A Ty za co lubisz wakacje?

22 komentarze

  1. Musisz wrzucac zdjecia takiego pysznego jedzonka, akurat jak ja jestem na diecie?!:) Barcelona to tez nasze ulubione miasto na swiecie (jak narazie), bylismy kilka razy i tez planujemy niedlugo pojechac z Milla, wiec dam znac nasze wrazenia:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bierzcie Mille w wózek i siup na miasto! :)

      Usuń
  2. tam musi być pięknie! :) fantastyczne zdjęcia a jedzonko ach niebo w gębie <3
    wakacje...kocham za luz, wolność i właśnie odkrywanie nowych smaków i miejsc :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wolność! Nawet z dziećmi da się ją poczuć :)

      Usuń
  3. Och, cudowne te zdjęcia. Byłam niedawno po raz pierwszy w Barcelonie, zrobiłam sobie prezent na urodziny. W wakacjach też lubię po prostu to, że życie płynie inaczej niż w domu. W tym roku trochę z konieczności jadę nad polskie morze (sanatorium) ale też się na to cieszę, bo mamy zamiar wybrać się promem do jednego z krajów skandynawskich, w których nigdy jeszcze nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Ja mieszkałam w Gdyni 11 lat a też nigdy w Skandynawii nie byłam, zawsze mnie ciągnęło do ciepłych krajów ;). Jeśli kiedyś do PL wrócimy to też się koniecznie promem na taką wyprawę udamy. Gdzie będziecie dokładnie?

      Usuń
    2. W Dąbkach. Najbliżej nam na Bornholm :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjecia.
    Za co lubię wakacje?
    hmm...
    przede wszystkim za możliwość bycia razem 24 godziny na dobę, tęsknię za tym cały rok,
    za nieśpieszność, cały rok w żyjemy w pędzie aby móc zwolnić podczas wakacji.
    i jeszcze za ciepło, słońce, piasek, ciepłe morze z moimi najbliższymi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne słowa. Już niedługo Kinga, cierpliwości! :)

      Usuń
  6. Klimatyczny wpis i piękne zdjęcia. Jestem pierwszy raz na twoim blogu, ale będę wpadać częściej :)
    Pozdrawiam - Ada z Klubu Polek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ada! Ja Ciebie też jeszcze nie czytałam, zaraz lecę!

      Usuń
  7. świetne zdjęcia:) a jakie Ty masz piękne długie włosy! ja na małe wakacje jadę jutro, mam tylko nadzieję że nie będzie padać;)

    OdpowiedzUsuń
  8. odważna jestes, ja mam stracha gdzieś dalej jeździc z kaśka poki co :P no nie bede sie powtarzać, że fotki zajebiste, już i tak jesteś na mojej czarnej liście za urlop we Włoszech ! czekam jeszcze na update jak wyzwanie fitnessowe, u mnie w sobotę minie 2 miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, nie ma czego się bać, wystarczy się zorganizować. Moje fit wyzwanie leży i kwiczy, odkąd przyszły upały się nie ruszam i tylko lodami obżeram OMG, wagę schowałam w głębokie czeluście szafy... A jak u Ciebie? Pełen sukces?

      Usuń
    2. no w sobote oficjalnie sie zmierze i zwaze, w ciuchy nadal nie wchodzę, ale jak ostatnio sie mierzylam to - 5 w pasie było :P

      Usuń
    3. Podziwiam, że umiesz poczekać, ja na wagę 2 razy dziennie wchodziłam, bo może jeszcze schudłam hahaha :D 3mam kciuki za piękne wyniki!

      Usuń
  9. Wspaniałe macie wakacje! Z dziećmi zmienia się już spojrzenie i podejście do ich organizacji i sposobu spędzania. My z naszym synem też raczej wolimy mniej tłumnie i szumnie, a bardziej spokojnie. Za to ponowne wspólne poznawanie świata jest czymś co jest bezcenne i niezapomniane.
    My polecamy greckie wyspy, m.in Kos:
    http://kashtanky.com/2015/06/egzotyczna-wyspa-kos-grecja/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Cudownie jest oglądać świat ich oczami :)

      Usuń
  10. Fajny wpis, zabawny, ale i prawdziwy. Nawet męża zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń