Naprzód!

czwartek, kwietnia 30, 2015

Otrząsnęłam się z marazmu i zajęłam tym, co tygryski lubią najbardziej. Ostatnie dni mijają mi na planowaniu wakacji. Nareszcie! Podróże to moja największa pasja!

Też tak masz, że siedząc w jednym miejscu dłużej niż kilka miesięcy czujesz się źle i zaczyna Cię nosić? Ja mam tak od zawsze! Myślałam, że gdy przeprowadzę się na Lazurowe Wybrzeże i będę miała morze i palmy na co dzień, przestanie mnie ciągnąć w świat. I dupa.

Nawet w tak pięknym miejscu jak Nicea, znów odzywa się ten wewnętrzny głos.  Potrzebuję zmiany, oderwania od codzienności. Nie musi to być inny kontynent ani nawet inny kraj, nie potrzebuję pięciogwiazdkowego hotelu ani drinka z palemką. Ma być po prostu inaczej. Tylko w ruchu czuję, że żyję, tylko poza domem potrafię nabrać perspektywy.  Wracam do domu szczęśliwa że mam dom i...  planuję kolejne wyprawy :). Planowanie to ostatnio moja pasja! Choć nie zawsze tak było.

Te pierwsze nastoletnie wyprawy!
Pamiętam jak w liceum potrafiłam spakować plecak w mniej niż trzydzieści minut i pojechać na drugi koniec Polski. Takich wypadów, totalnie spontanicznych, było wiele. O 3 nad ranem na imprezie ktoś rzuca hasło: jutro zaczyna się festiwal w na drugim końcu Polski, mamy pociąg o 7, jedziesz? Pewnie! Piękne słońce gdy zapowiadali deszczową majówkę: Jedziemy pod namiot? No ba!!! Muzyczne festiwale (Woodstock, Bielawa, kto był ten WIE), kaszubskie i mazurskie jeziora, zamglone pagórki w Bieszczadach. Plecak na ramię, mniej niż stówa w kieszeni. Wystarczyły dobre buty, namiot i wesoła kompania. Świat należał do nas!

Trochę później podróże we dwoje. 
Cudowne chwile razem. Samochód, mapa (jeszcze nie GPS!) i hiszpańskie drogi. Pociągiem po Tunezji, imprezowo w Holandii czy Portugalii i romantycznie we Włoszech. Włóczenie się po wąskich dróżkach Prowansji czy wędrówki Alpejskim szlakiem. Bez komputerów, smartfonów, telewizji i innych zagłuszaczy codzienności. Bez obowiązków, codziennej rutyny, pośpiechu. Tylko on i ja, i mapa. Razem. Najlepszy sprawdzian dla związku.

Podróże z dziećmi to coś innego.
To starannie przygotowana apteczka, lista najpotrzebniejszych niemowlęcych przyborów. Plecak, chusta, torba z pieluchami, mleko, słoiczki, czapeczki i plasterki i ten stres czy niczego nie zapomnieliśmy. Jednak i takie podróże mają swój urok.

Florek (lat 2) zwiedził już z nami Włochy. Byliśmy w Cinque Terre, objechaliśmy Toskanię. Odwiedziliśmy wiele zakątków południa Francji. Razem zobaczyliśmy Tuluzę i Albi. Łaziliśmy też nie raz z dziecko-plecakiem po wysokich alpejskich szczytach. Popłynęliśmy promem na Korsykę. Kilka razy lataliśmy do Polski.  Podróżowaliśmy samochodem, samolotem, pociągiem, promem. Zawsze razem, zawsze szczęśliwie!


Więc gdy wmówią Ci, że podróżowanie z dzieckiem jest trudne, nie słuchaj. Jestem pewna, że z dwójką maluchów też da się.  Niedługo sobie (i Tobie!) to udowodnię! W końcu przed nami majówka! Masz jakieś plany wyjazdowe? Ja tak!

Buźka,
Marta

16 komentarze

  1. Piękne zdjęcia :) Ojj tak, te podróże w czasie dzikiej młodości - niezapomniane chwile ;) Ilości spożytego, rozwodnionego piwa wypitego na festiwalach - bezcenne ;)))) Ja aktualnie jestem na etapie podróżowania Z NIM, gdyż dzieci jeszcze nie mamy, ale nie wyobrażam sobie chociaż raz w roku nie oderwać się od rzeczywistości. W tym roku czekają na nas najbardziej spontaniczne wakacje ever :) Zabookowałam promocyjne bilety z Gdańska do Islandii i planujemy spędzić tam 2 tygodnie, śpiąc w namiotach, lub u obcych ludzi na couchsurfingu. Nigdy w ten sposób nie podróżowaliśmy, więc jestem mega podekscytowana poznaniem innej kultury dosłownie od podszewki :) Pozdrawiam i życzę udanej majówki! / Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Islandia to marzenie mojego męża. Tylko ciężko mu mnie namówić, bo ja ciepłolubna ;) Czekam na relację z podróży!

      Usuń
    2. Wow. Islandia. Marzy mi się od lat! Daj znać kiedy na blogu pojawi się relacja :)

      Usuń
  2. Uroczy ten mały eksplorator. Pewnie tęskno Ci do tych czasów, kiedy ani smartfona, ani GPS? Bo mi tęskno. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Darek! Mi też tęskno. A mimo, piszę to ze smartfona ;)

      Usuń
  3. Pod koniec maja jedziemy z 4-miesięcznym Tadziem w góry a w sierpniu - nad morze :) Śmiem twierdzić, że dziecko nawet bardziej mnie motywuje do wyjścia z domu, zwiedzania, poznawania świata. Na pewno będziemy dużo podróżować i nic nas do tego nie zniechęci!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama wiesz, że w kwestiach podróżowania z dziećmi (ja z dzieckiem) zdanie mamy identyczne ;) Udanej majówki!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja powiem tak.Pakować się nienawidzę! Ale zwiedzać ,poznawać kocham.W tym roku raczej wakacje w kraju ale już zaplanowane!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na tym blogu znajdziesz duzo potrzebnych informacji :) http://thefamilywithoutborders.com/pl/ Podziwiam tych ludzi, bo sa w ciaglej podrozy z dwojka maluchow...

    OdpowiedzUsuń
  7. pewnie,że się da :) jestem ciekawa co tam porabiałaś na majówce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo zależy od dziecka, jednak każde jest inne. Na szczęście my też mamy malego podróżnika, który nie lubi siedzieć w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt. Ale dużo rodziców, zamyka się na pomysł podróżowania bo to "za wiele kłopotu". A ja wcale nie myślę, że to kłopot, tylko kwestia dobrej organizacji ;)

      Usuń
  9. z rozrzewnieniem wspominam podroze z moimi rodzicami, gdy jeszcze bylam zupelnie mala. moja mama do dzis powtarza to, co kiedys powiedziala jej nasza domowa pediatra - podrozowac z dziecmi jak najwiecej! dzieci przetrwaja wszystko, nic im nie bedzie, moga byc w kazdych warunkach... to tylko rodzice moga sie zameczyc :) i tak bylo, dlugie godziny pociagiem, gdy w niemczech padl nam samochod, autokarem z mama nad poludniowe cieple morze, bo ona bez prawa jazdy, a tata bez urlopu. mala siostra z choroba lokomocyjna w rozgrzanym aucie bez klimatyzacji i pol dnia w korku na autostradzie... PIEKNE WSPOMNIENIA :) potem, gdy doroslam, moglam podrozowac samodzielnie i kreowac wlasne wspomnienia i przygody, ale jestem niezmiernie wdzieczna moim rodzicom za te, w ktory mnie wyposazali od dziecinstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Dzielna Twoja mama, że jej się tak chciało ;) Moja mama zabierała nas zawsze do Gdyni do rodziców (mieszkalismy w Warszawie), do dziś wspomina, jak jeździła pociągiem z dwójka maluchow, walizami, chodzikiem i nocnikiem!! ;) Ale zawsze dala radę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! Dzielna Twoja mama, że jej się tak chciało ;) Moja mama zabierała nas zawsze do Gdyni do rodziców (mieszkalismy w Warszawie), do dziś wspomina, jak jeździła pociągiem z dwójka maluchow, walizami, chodzikiem i nocnikiem!! ;) Ale zawsze dala radę!

    OdpowiedzUsuń