Sernik na święta (nie tylko) dla emigranta

środa, marca 25, 2015


czarno biały sernik, święteczny sernik


Wymarzyłam sobie, że na zbliżające się święta na naszym stole pojawi się sernik. Taki prawdziwy, jak pamiętam z dzieciństwa. Puszysty. Kremowy. Najlepiej czarno-biały. Z prawdziwego kremowego polskiego twarogu. Tylko jak zdobyć taki twaróg w Nicei?


Wiecie, że we Francji, choć kraj ten znany jest przede wszystkim z serów (podobno jest ich tu około 400 gatunków!), nikt nie wpadł jeszcze na produkcję twarogu? Można tu co prawda dostać fromage blanc czyli biały ser, ale bardziej przypomina on płynny jogurt. Jest i faisselle ale to takie serowe grudy pływające w żółtawej cieczy. Co prawda z modą na Cheescake (czytaj: sziiiizkek) dotarła tutaj Philadelphia i można z niej super rzeczy wyczarować, polski sernik to nie będzie. Ni chu chu! Jednak, jak mądrze mówi przysłowie, dla chcącego nic trudnego! Wystarczy kilka kroków, a ser będzie Twój!

Krok pierwszy: kontakt z lokalną Polonią. 
Po kilku suto zakrapianych imprezach przy śledziku i ogóreczku (skąd do cholery mają te śledziki i ogóreczki????), postawieniu kilku kolejek i wkradnięciu się z łaski Zdzisia, dostajesz numer telefonu.

Krok drugi: telefon.
Drżącym rękoma wystukujesz upragniony numer. Halo, Pan Piotruś? Tak, ja od Zdzisia. Tak, kilogram, na sernik, Dobrze, będę. Do zobaczenia.

Krok trzeci, ostatni: ciężarówka w ciemnej alejce.
W sobotni wieczór, z adresem na pomiętej i lekko przepoconej ze stresu karteczce, kluczysz po wąskich uliczkach. W końcu jest! Zaparkowana na końcu ciemnej alejki, ze zgaszonymi światłami, ciężarówka z kontrabandą. O tym, że dotarłeś pod właściwy adres upewnia Cię radosne O ku**wa! z kłębiącego się przed ciężarówką tłumku rodaków. W ruch idą przywiezione towary. 5 euro ogóreczki, 10 za kiełbaskę.  Twaróg na serniczek? Jest, jest, już podaję!

Odbierasz paczuszkę i czujesz się zwycięzcą. Wreszcie rozumiesz euforię rodziców, gdy przynieśli do domu kawałek kiełbasy czy papier toaletowy w PRLu.

Jeszcze tylko ten stres: czy wyrośnie? i możesz rozkoszować się tym kremowym smakiem.

czarno biały sernik, święteczny sernik

czarno biały sernik, święteczny sernik

czarno biały sernik, święteczny sernik

Przepis na czarno biały sernik na święta:


Ciasto :
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 szklanki cukru pudru
200 gram masła
3 łyżki kakao
1 łyżka kwaśnej śmietany
1 jajko

Zagnieć podane składniki na kruche ciasto i wsadź na godzinę do lodówki.


Masa serowa:
1 kilogram z pocie czoła zdobytego twarogu
5 jajek
200 g mascarpone (przepis zakładał użycie masła)
1,5 szklanki cukru pudru
Ekstrakt waniliowy
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Kandyzowana skórka pomarańczowa (opcjonalnie)


Jajka zmiksuj z cukrem i ekstraktem waniliowym. Dodaj mascarpone i zmiksuj na puszystą masę. Nadal miksując dodawaj stopniowo twaróg, a następnie mąkę ziemniaczaną. Na koniec, jeśli lubisz (u nas są o to odwieczne spory) dodaj skórkę pomarańczową.

Schłodzone ciasto podziel na dwie równe części. Jedną rozwałkuj na papierze do pieczenia i przełoż do formy. Na ciasto wylej masę serową, i zetrzyj na tarce na dużych oczkach drugą część ciasta.
Wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piecz przez około 60 minut.


Bon appétit!

Marta

***
Podobało się? Więcej tu: FACEBOOK  i  tu : INSTAGRAM 


31 komentarze

  1. o Marta! uwielbiam już po samych zdjęciach :D
    ślinka cieknie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się 😂 moi rodzice we Wloszech po ponad 10 latach już raczej rzadko tęsknią za polskimi smakolykami ale znam takich co mieszkają tyle samo czasu w it a za najtańszą kiełbasę z biedronki (taką co chrząszcze w zębach) daliby się pokroić 😊 a Ty żyjesz w raju dla mnie! Ja za śmierdzący ser dam się pokroić!
    A co do przepisu to u nas w rodzinie mój Marcin z niego słynie. Zdradzę Ci sekret, ze przepis ma od Ewy Wachowicz. My tylko czasem dorzucimy rodzynki albo brzoskwinie. Idzie do niego 10 (a może 12?) jaj i chyba przez to jest baaardzo dlugo wilgotny, a ja taki najbardziej lubię 😋 a dlaczego zamieniasz masło na mascarpone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaaa, rodzice we Włoszech? I jeszcze do nich się nie przeniosłaś?? Włochy to mój ukochany kraj, jestem tam co najmniej 5 raz w roku! (do granicy godzinka, więc mogę sobie pozwolić). Gdzie mieszkają? :) Co do masła, kiedyś zapomniałam kupić, a miałam pod ręką mascarpone, ilość tłuszczu się zgadza, zaryzykowałam i bardzo mi zasmakowało ;) A poza tym, wiesz, to tak działa psychologicznie: "przecież to serek a nie tłuszcz, wersja odchudzająca prawie" hahaha

      Usuń
    2. Moi rodzice mieszkają w Toskanii, 60 km od Pizy. Ja we Włoszech mieszkałam przez rok jako nastolatka (jak się tam tylko sprowadzili), ale to zdecydowanie nie był dobry czas dla mnie na takie migracje. Włochy kocham jako turystka, ale czy bym tam chciała mieszkać? chyba niekoniecznie ;) nooo, chyba, że w Volterze... Pokochałam to miasteczko i obiecałam sobie, że kiedyś jakies malutkie mieszkanko z tyci ogródkiem tam kupię! :)

      Usuń
    3. To będziemy prawie sąsiadkami, my na starość w La Spezia kupujemy miejscoweczkę ;D jakieś 2godz drogi, nie? Volterra śliczna (wiem co mówię, spędziłam całe wakacje w ciąży z Flo w Colle di val d'Elsa), ale za daleko od morza dla mnie :)

      Usuń
    4. no dokładnie! ta droga do Volterry od morza jest traumatycznie-dramatyczna! moja mama w Cecinie mieszka nad morzem :)

      Usuń
    5. a la Spezia to już chba cinque terre, prawda? Miałam tam jechać jak byłam w it w październiku, ale coś mi się nie udało, może w czerwcu :)

      Usuń
    6. Ceciny nie znam, ale jak nad morzem to spoko ;) La Spezia to nasza stała miejscówka jak jeździmy do Cinque, bo ceny tam o połowę mniejsze no i spoko samochodem dojechać. A stamtąd promik i pociąg na wioski. W sumie nic szczególnego do oglądania tam nie ma, ale lubimy klimat.

      Usuń
    7. ale ja też nie jestem specjalnie zwiedzająca, czasem robię to z przyzwoitości. ja to lubię w kawiarni z widokiem siedzieć i obserwować ;)

      Usuń
    8. a Cecina to niewielkie miasteczko turystyczne nad morzem

      Usuń
  3. Na jaki rozmiar blaszki był przygotowywany serowiec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff udało mi się zmierzyć :) 30x24 cm

      Usuń
    2. Dziękuję właśnie dostałam serek wiejski i chyba go zrobię, bo ślinka cieknie:)

      Usuń
  4. Czesc Marta! Bardzo podoba mi sie twoj blog, gdyz jest zwiazany z macierzynstwem, gotowaniem i Francja. Ja tez mieszkam na poludniu Francji i w kwietniu bede pierwszy raz rodzic. Tez bedziemy miec dziewczynke. Co do sera na sernik to mam sprawdzony patent. Kupuje 2 kg fromage blanc, wylewam go na sitko wylozone pielucha tetrowa, dociskam pokrywka i odsaczam przez 3 dni. Z 2 kg wychodzi 1 kg. Robilam juz tym sposobem polski sernik wielokrotnie. Polecam. Pozdrowienia z Tarn-et-Garonne. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Muszę spróbować! Dzięki Magdalena! Odzdrawiam z Alpes Maritimes :)

      Usuń
  5. Witam,widze ze zrobil sie tutaj blog emigrancki;)) Mieszkam od 1.5 roku we Francji i jeszcze nie wszystkie produkty poznalam, dzisiaj kupilam szczypiorek na rynku -pan sprzedawca probowal mi wytlumaczyc ;ze to sie sieka i je!! nie wyrzuca;))) a co do sernika jak dla mnie bardzo dobrze sie sprawdza Petits Suisses ,malutkie opakowania po 60g*12szt Pozdrowienia dla Magdaleny ,ja tez mieszkam w Tarn et Garonne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam pomysł, żeby użyć Petits Suisses, tylko jak sobie pomyślałam ile tych serków będę musiała zużyć, to mi się odechciało :) Ale dobrze wiedzieć, że działa, dzięki! Fajnie tam u Was? Byłam w Tuluzie i Albi (uwielbiam) ale dalej na północny zachód się niestety nie zapuściłam.

      Usuń
    2. Jak dla mnie rewelacja mieszkac tutaj ,za chwilke jest sie w malutkiej wiosce prosto ze sredniowiecza;))a mam w okolicy sklep z produktami krajow wschodu-duzo ruskich ale sa tez polskie i moge tez liczyc na paczki od mamy z Polski:))

      Usuń
    3. Ja tez tutaj mieszkam od 1.5 roku. Mieszkam w malej miejscowosci (ok. 45 min na polnoc od Montauban) wiec nie mam tutaj polskich czy rosyjskich sklepow. Ale to nie problem. Wszystko co mi potrzeba moge dostac we francuskich sklepach. W zeszlym roku zalozylismy ogrod warzywny, wiec mam np. swoja botwinke na wiosne, albo inne warzywa, ktore sa tutaj niedostepne. Wesolych Swiat! Magdalena

      Usuń
    4. ja mieszkam w Montauban;))) i wlasnie ten sklep jest tutaj ,ale raczej omijam go szerokim lukiem ze wzgledu na polskich pijaczkow pod owym sklepem,tzw sezonowi pracownicy,lepiej sie z nimi nie spotykac.Z tesknoty za Polska zaczelam piec chleb na zakwasie;)) i mam zamiar zakisic w tym roku ogorki malosolne ,pozdrawiam i zycze wszystkim Wesolych Swiat!!!

      Usuń
  6. Haha faktycznie widzę, że pół emigracji się u Ciebie spotyka Martunia :) A ja siedzę sobie w tej naszej Polsce i też mam przepis na genialny sernik - ale wcale nie z jakiegoś szczególnie polskiego sera, tylko takiego zwykłego w kubełku z hipermarketu , co go już mielić nie trzeba:) Ty z takim poświęceniem walczysz o te polskie rarytasy, a ja tu siedzę i nie doceniam co mam! Taki profan :) Na pewno pyszny ten Twój polski-francuski sernik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kupuję zmielony na miazgę do sernika, ale taki bez przypraw totalnie, po prostu zmielony twaróg :)

      Usuń
  7. Pamietam, jak robilam sernik dla mojego ex francuskiego lover boya, opowiadajac mu, ze Nowy Jork to sie moze schowac przy Polsce, ze tylko polski sernik to prawdziwy sernik. I niewazne, ze sernika wczesniej nigdy w zyciu nie pieklam. I niewazne, ze nie smakowal w ogole jak sernik siostry mojego dziadka (jedyna kobieta w rodzinie, ktora ma cokolwiek wspolnego z kuchnia), no bo jak mogl tak smakowac, skoro w supermarketach tylko Philadelphia, wiadomo... Lover boy zjadl cala blaszke, a potem non stop prosil, zebym znowu mu upiekla to polskie ciasto. Oto moja sernikowa historia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie, co za walka o produkt ! :) Pysznie wygląda i zapewne niesamowicie smakuje ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sernik wygląda znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe, ale cudnie piszesz:)) No Polaka zawsze się pozna:))) wpadłam i zostaję z Tobą na długo. A tak a'propo mój mąż pracuje we Francji, już od 7 lat:)) no i ja mam tam rodzinę w Rouvrou (nie wiem czy dobrze napisałam), a mój tato urodził się w Lyonie:)) pozdrawiam Kasia
    http://wezowypamietnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przypuszczałbym, że twaróg może być takim rarytasem;)) Sernik wygląda obłędnie i na pewno świetnie smakował, pobudzając zmysły i wspomnienia z kraju;))

    OdpowiedzUsuń