O nie całkiem przemyślanych świątecznych życzeniach.

czwartek, grudnia 25, 2014

kitchen aid, robot kuchennyJuż nigdy nie będę chuda. Mikołaj dobrze o to zadbał. W sumie to moja wina. Sama chciałam.  Przebąkiwałam. Podziwiałam u innych. No i teraz mam. 

Stoi na kuchennym blacie i pręży się dumnie. Choć jest dziewięćdziesięcioletnim staruszkiem, wzdychałam do niego od dawna. I wreszcie jest mój. Taki jak chciałam. Z emaliowaną głowicą, srebrzystą dzieżą. Wymarzony.

Cóż, to nie przelewki. Taki prezent zobowiązuje. Nie może stać w kącie i się kurzyć. Trzeba będzie piec te ciasta, ciastka i ciasteczka przestrzegając pociążowej diety. Przygotowywać wymyślne desery zajadając się sałatą bez dressingu. Oto moje wyzwanie na 2015 rok!

A jak wasz Mikołaj? Spełnił wasze ( nawet te nie całkiem przemyślane) marzenia?



Buźka,
Marta


6 komentarze

  1. Mój Mikołaj też się postarał- 3 książki o tematyce około francuskiej są strzałem w 10 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Książki zawsze mile widziane! Mojemu już nie starczyło ;)

      Usuń
  2. ja tak strasznie marze o kitchen aid! najlepiej w tak pieknym kolorze jak twoj! albo jak guma do zucia. albo slonecznikowo zolty. albo strazacka czerwien. tak w sumie to moge przygarnac kazdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzia, jak będziesz stateczną matroną jak ja, to pewnie też się dorobisz :) Póki co wydawaj kasę na ciuchy i kosmetyki, mówię CI ;) Ale po pierwszych próbach stwierdzam, że jest boski i nikomu nie oddam! Nawet za cenę dodatkowych kilogramów ;)

      Usuń